LKS MIRSTAL-LOTNIK MIROSŁAWIEC - strona nieoficjalna

Strona klubowa

Reklama

Kipsta F700

Mecz 2015-06-20, 17:00


herb Orzeł Łubowo 1:4 herb Mirstal-Lotnik Mirosławiec
Orzeł Łubowo   Mirstal-Lotnik Mirosławiec

Aktualności

Mirstal Mirosłwiec - Wiarus Żółtnica 6:0

  • autor: mirstal_admin, 2015-05-31 08:06

Mecz nie mógł się dla nas lepiej ułożyć. Dokładnie w 59 sekundzie bramkę otwierającą wynik spotkania, po dośrodkowaniu Pawła Borowczyka z lewej strony, uderzeniem głową/barkiem zdobył Grzegorz Muzyka. Pierwsza myśl po tak szybko strzelonej bramce, że będzie to mecz bez historii. I tak chyba z resztą było. Co prawda na kolejne gole trzeba było czekać ok 25 minut, bo w tym czasie na boisku nie działo się zbyt wiele. Dość ospałe ataki naszej drużyny, wolne rozgrywanie piłki i sporadyczne kontry gości, które były wynikiem raczej brakiem pressingu naszej drużyny, aniżeli jakiś składnych akcji przyjezdnych. Gra wyglądała tak do wspomnianej 25 minuty, kiedy to wystarczył moment przyspieszenia, szybko wyrzucony rzut z autu, przegranie głową w polu karnym Grzegorza Muzyki i sytuacja sam na sam Wojciecha Lewandowskiego, który nie dał najmniejszych szans bramkarzowi Wiarusa. Druga bramka dała wyraźny impuls naszym chłopakom, bo wystarczyło zaledwie kilka sekund, podejście wyżej pod obrońców gości i padł gol na 3:0. Piłkę na 30 metrze przejął Paweł Borowczyk, podał na 20 metr do Grzegorza Muzyki, Ten balansem ciała zgubił obrońcę i strzałem z około 18 metrów pewnie pokonał bezradnego bramkarza z Żółtnicy. Od tego momentu do końca pierwszej połowy bramkę mógł jeszcze strzelić Mariusz Watracz, który minimalnie chybił po podaniu Pawła Borowczyka. Po dośrodkowaniu z rzutu rożnego nie wiadomo jak piłki w bramce nie umieścił Patryk Wiśniewski. Ozdobą meczu mogła być kolejna bramka Grzegorza Muzyki, który po wspanialej wymianie trzech szybkich podań z Pawłem Borowczykiem, wyszedł co prawda sam na sam z golkiperem przyjezdnych, ale strzelił zbyt sygnalizowanie i bramkarz gości obronił. Mimo tych niepowodzeń do przerwy padła jeszcze jedna bramka dla naszego zespołu. Gola z rzutu karnego, po faulu na Pawle Borowczyku, strzelił Krzysztof Kuśmirek. Po zmianie stron na boisku w naszej drużynie pojawiło się od razu trzech świeżych zawodników. Łukasza Kaftana w bramce zastąpił Filip Krzemiński, który przez całą drugą połowę nie miał zbyt wiele pracy. Na lewej stronie obrony pojawił się Marcin Zabost, a na lewej pomocy Maciej Mazur, który zmienił Artura Muzykę. Ten ostatni był potem autorem 5 trafienia naszego zespołu. W około 55 minucie szybka wymiana podań Pawła Borowczyka i Grzegorza Muzyki, który doskonale wyłożył piłkę na 8 metr zamykającemu akcję z lewej strony Maciejowi Mazurowi. Ile mogło paść bramek do końca spotkania ciężko policzyć. Swojego dnia nie miał Paweł Borowczyk. Próbował kilkakrotnie, ale piłka nadzwyczajnie nie chciała wpaść do bramki. Kolejnego gola mógł strzelić Grzegorz Muzyka, ale Jemu również brakowało szczęścia do ustrzelenia hat-tricka. Po jednym z dośrodkowaniem z rzutu rożnego głową minimalnie chybił Sebastian Wesołowski. Na pocieszenie za te wszystkie niewykorzystane okazje, bramka nr 6, ale taka stadiony świata. Piłkę z własnej połowy w kontrze wyprowadzał Paweł Borowczyk. Na około 35 metrze otrzymał ją Wojciech Lewandowski, spojrzał w kierunku bramki i zobaczył wysoko wysuniętego bramkarza. Piłki już nie prowadził, choć wychodził sam na sam, nie zastanawiając się długo uderzył piłkę z woleja, a tak pięknym lobem poszybowała nad próbującym interweniować bramkarzem i ugrzęzła w bramce Wiarusa. Piękne przypieczętowanie zasłużonego i niezagrożonego choćby przez moment zwycięstwa naszej drużyny. Brawo chłopaki, oby w Świdwinie było równie dobrze.


Mirstal Mirosłwiec - Błonie Barwice 0:2

  • autor: mirstal_admin, 2015-05-17 08:32

Niestety każda passa musi się kiedyś skończyć. Tak jak na jesień po 4 porażkach z rzędu przełamaliśmy się w meczu w Barwicach, tak teraz na wiosnę po 13 meczach bez porażki, na Barwicach licznik się zatrzymał. Na pewno szkoda, że przegraliśmy właśnie w tym meczu, kiedy zwycięstwo było dla nas tak ważne. Strata do lidera zmalałaby z 7 do 4 pkt, a tak jest już raczej nie do odrobienia, bo wynosi już punktów 10. Czy lider w tym meczu był aż tak dobry, że nie mogliśmy powalczyć? Chyba nie! To raczej my zagraliśmy poniżej oczekiwań. Do straty bramki na 0:1 w pierwszej połowie nie działo się na boisku praktycznie nic. Walka w środku boiska i dużo niecelnych długich podań ze strony jednych i drugich. Bramka w ok 25 minucie też nie była dziełem jakieś super akcji gości, a prezentem Krzysztofa Dybaczewskiego, który podając w poprzek boiska do drugiego obrońcy, nie zauważył napastnika Błoni i wyprowadził gościom akcję sam na sam, w której Łukasz Kaftan był bez szans. Pechowo stracona bramka nie podziałała jednak mobilizująco na nasz zespół, bo oprócz nieuznanej bramki ze spalonego Macieja Mazura, niecelnej główce Pawła Borowczyka i obronionym strzale Grzegorza Muzyki, do końca pierwszej połowy to goście mieli lepsze okazje do podwyższenia wyniku. Drugie 45 minut rozpoczęliśmy mocnym akcentem, bo szybko do wyrównania mógł doprowadzić Grzegorz Muzyka. Niestety mając piłkę na 15 metrze i dużo miejsca strzelił zbyt lekko i bramkarz zdążył z interwencją. Kto wie czy nie byłoby bramki gdyby Grzesiek był w normalnej dyspozycji. Na nasze nieszczęście choroba była zbyt silna, bo Grzesiek choć w tym meczu zagrał, to ewidentnie nie miał mocy. Chwilę po tym jak ruszyliśmy do ataku niestety drugi fatalny błąd Krzysztofa Dybaczewskiego. Nasz ostatni obrońca źle ocenił lot piłki, obciął się na tyle pechowo, że przechodząca nad Jego głową piłka trafiła idealnie pod nogi napastnika gości, a ten z woleja z 16 metrów nie dał najmniejszych szans naszemu bramkarzowi. Zrobiło się 0:2. Kilka minut później kontaktową bramkę mógł zdobyć Wojciech Hapke, ale będąc w sytuacji sam na sam jego strzał obronił bramkarz Błoni. Bramkę mógł jeszcze potem zdobyć Wojciech Lewandowski, ale po jego strzale piłka zatrzymała się na poprzeczce, a po jednym z rzutów rożnych strzałem głową minimalnie chybił Tomasz Pietrus. Goście skupili się na obronie i kontratakach. Taktyka okazała się bardzo skuteczna, bo choć ostatni kwadrans należał zdecydowanie do nas, to nie przyniosło to nam zmiany rezultatu. Waliliśmy głową w mur. Przewrotnie możemy się cieszyć, że nie przegraliśmy więcej, bo w końcówce choć mieliśmy przewagę w posiadaniu piłki, to lepsze okazje stwarzały Barwice. Groźnie kontrowali, ale na nasze szczęście pewnie bronił Kaftan i skutecznie interweniowali nasi obrońcy. Mecz zakończył się porażką 0:2. Pechową? Raczej tak, bo kto wie jakby się zakończył mecz gdyby nie te 2 istotne błędy, które jak się potem okazało zaważyły na wyniku całego spotkania. Z sytuacji jednych i drugich sprawiedliwszy byłby remis. Na zwycięstwo na pewno nie zasłużyliśmy, bo do tego nie mieliśmy tego dnia wystarczająco umiejętności, ani co ważne szczęścia. Pod tym względem Barwice były zdecydowanie lepsze, ale podkreślam tego dnia! Gdybyśmy zagrali ze sobą raz jeszcze wynik mógłby być odwrotny. Obiektywnie patrząc obie drużyny reprezentowały podobny poziom wyszkolenia i przygotowania. Na tą ligę daje to miejsca w czołówce tabeli, Barwicom nawet lidera, ale już w lidze wyżej ... hmm raczej walka o utrzymanie. Niestety dla jednych i drugich tak realnie trzeba to oceniać.


Mirstal Mirosłwiec - Jedność Tuczno 4:1

  • autor: mirstal_admin, 2015-05-02 10:05

Przewrotnie o wyniku meczu można powiedzieć, że powinien cieszyć zarówno nas jak i gości z Tuczna. Nas oczywiście z tego względu, że wygraliśmy i mamy kolejne 3 punkty. Gości, bo choć przegrali, to chyba najmniejszą różnicą bramek jaką mogli przegrać. Gdyby policzyć wszystkie nasze dobre sytuacje to wynik mógł być co najmniej podwójny. Od samego początku meczu przewaga naszej drużyny była bezdyskusyjna. Już w pierwszych minutach spotkania po podaniu Grzegorza Muzyki bramkę na 1:0 zdobył Maciej Mazur. Drugie trafienie to bramka Wojciecha Lewandowskiego po podaniu Pawła Borowczyka. Od pierwszej do drugiej bramki minęło 15 minut, a w tym czasie gdyby policzyć okazje Grzegorza i Artura Muzyki, Pawła Borowczyka to mogłoby być jeszcze kilka bramek więcej. Podobnie po zdobyciu drugiej bramki kolejne gole mogli zdobyć Paweł Borowczyk, Piotr Suchojad czy Grzegorz Muzyka. Goście co prawda kontrowali, ale nie stwarzali większego zagrożenia. Trochę inaczej było krótko po przerwie. Mieliśmy przewagę, ale gola na 2:1 strzelili goście i przez moment zrobiło się nerwowo. Na szczęście po kolejnych akcjach naszego zespołu w jednej z nich po podaniu Marcina Zabosta drogę do bramki po raz pierwszy znalazł Artur Muzyka. Krótko potem znowu akcja wyżej wymienionych i druga bramka Artura. Więcej bramek już nie strzeliliśmy,ale tylko dlatego, że mieliśmy problem ze skutecznością, dobrze bronił bramkarz gości, a w niektórych momentach nad zwyczajniej brakowało nam szczęścia. Goście pozostawili po sobie dobre wrażenie, ale na pewno nie powinno im to dać powodu, by po meczu powiedzieć, że zasłużyli choćby na remis. Zwyciężyliśmy w pełni zasłużenie. W kolejnym meczu spotkamy się z Calisią i podobnie jak w tym meczu musimy zmazać plamę z jesieni. Myśląc realnie o grze w wyższej lidze mecz w Kaliszu powinniśmy po prostu wygrać. 


Archiwum aktualności


Ostatnie spotkanie

Orzeł ŁubowoMirstal-Lotnik Mirosławiec
Orzeł Łubowo 1:4 Mirstal-Lotnik Mirosławiec
2015-06-20, 17:00:00
    relacja »
oceny zawodników »

Reklama

Najbliższe spotkanie

W najbliższym czasie zespół nie rozgrywa żadnego spotkania.

Najbliższa kolejka

Najbliższa kolejka 27

Logowanie

login:
hasło:
Zarejestruj się

Statystyki

Brak użytkowników
zalogowanych i 1 gość

dzisiaj: 8, wczoraj: 200
ogółem: 577 179

statystyki szczegółowe